Panie... chujnia jake zwykle. Transgresyjnych rozkimn brak, chociaż ktoś mi coś o transgresji ostatnio tłumaczył, ale byłem po kilku jak to mówią głębszych i nie do końca ogarniałem, ale to był coś że transgresja to jakby nie istnieje, bo problematyka granic i dialektyka. Mniej więcej tyle z tego zrozumiałem.
Ponieważ zaś ostatnimi czasy wróciłem do picia to nie tylko z tego ale ogólnie ze wszystkiego rozumiem tyle. Że coś tam coś jakby, ponoć.
Zabawne jest to że ja tego wszystkiego dokonuję w dziele ogarniania siebie z tym, że ni chuja mi nie idzie i że niby mam na to czas i mam plan i mam to rozpisane i kontroluję na bieżąco przy pomocy dwóch notatników. I przewidziałem to wszystko, nie w szczegółach ale w ogólnych kierunkach i podrożnych możliwościach. Nie to nie jest zabawne
Jadę do Budapesztu. W trzech króli, a wracam w poniedziałek. Trochę się jaram, bardziej to nie ogarniam, bo jeszcze nocleg trzeba zorganizować, a wychodzi, że ja to muszę zrobić. A nie lubię.